fot. Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Na sześć dni przed inauguracją Euro 2012 Reprezentacja Polski pokonała w Warszawie będącą na ostatnim miejscu w rankingu FIFA Andorę 4:0 (3:0). Założenia były dwa, wygrać mecz zachowując czyste konto, oraz nie złapać kontuzji. Oba udało się zrealizować. Był jednak niepotrzebny zgrzyt, Błaszczykowski pokłócił się z Wasilewskim o to, kto ma wykonywać jedenastkę.
Zobacz skrót meczu Polska - Andora
Polska grała pewnie od pierwszej minuty spotkania nie dając rywalowi szans na utrzymanie się przy piłce. Po kilku minutach oswojenia się z murawą reprezentacja prowadzona przez Franciszka Smudę zaczynała stwarzać sobie co raz to nowsze sytuacje. Już w 13. minucie po pięknym dośrodkowaniu Macieja Rybusa piłkę do siatki skierował Ludovic Obraniak. Dziesięć minut później mogło być już 2:0, ale dwóch asów z Dortmundu nie zdołało w osamotnionej akcji pokonać bramkarza gości. Najpierw Lewandowski źle podał do Błaszczykowskiego, a później ten drugi zamiast oddać piłkę koledze, wolał skierować ją wprost w ręce bramkarza. W 37. minucie po podaniu Piszczka Lewandowski przyjął na klatę i podwyższył na 2:0 zaliczając efektywną przewrotkę. Dwie minuty później w polu karnym faulowany był Błaszczykowski, efektem czego była jedenastka. I tu pojawił się zgrzyt, bo oprócz Błaszczykowskiego rzut karny chciał wykonać również Wasyl. Ostatecznie to ten pierwszy podszedł do piłki i podwyższył na 3:0. Wynik utrzymał się do przerwy.
Druga połowa przebiegała już bardziej spokojnie. Dopiero w 76. minucie Artur Sobiech wywalczył jedenastkę, którą wykorzystał tym razem Marcin Wasilewski. Blisko piątego gola było w koćcówce spotkania, ale ani Dariusz Dudka, ani Rafał Wolski nie zdołali skierować piłki do siatki. Strzały z dystansu nie były w tym spotkaniu najsilniejszą stroną Polaków, mimo wielu prób żaden strzał nie został skierowany w światło bramki.
Rekord został pobity, rozpisują się media. Jak się okazuje, Reprezentacja Polski po raz pierwszy w swojej historii nie straciła gola w pięciu kolejnych spotkaniach. Przeanalizujmy, czy jest naprawdę się czym chwalić... Oto wyniku pięciu spotkać na zero z tyłu: Polska - Bośnia 1:0, Polska - Portugalia 0:0, Polska - Łotwa 1:0, Polska - Słowacja 1:0, Polska - Andora 4:0. Tylko jeden rywal był poważny, i tylko przez samolubność nie strzelił gola. Liczby nie oddają jednak sytuacji z boiska.
A tak mówili po meczu:
Robert Lewandowski: Cieszę się ze zdobycia gola. Czy była efektowna? Nie wiem, jak wyglądało to z boku, ale chyba rzeczywiście strzeliłem ładnie. Najważniejsze, że wygraliśmy pewnie. Dostaję coraz więcej podać od kolegów, to też cieszy. Po faulu na mnie jednego z rywali sędzia powinien pokazać mu czerwoną kartkę. Takie zagrania nie mogą mieć miejsca, za chwilę rozpoczynamy Euro. Dzisiejszy mecz był okazją do przećwiczenia ataku pozycyjnego. Na pewno przeanalizujemy cały materiał z tego spotkania. Zdajemy sobie jednak sprawę, że mecz z Grecją będzie zupełnie inny. Wiemy, czego spodziewać się po tym rywalu. To będzie zupełnie inna bajka.
Adrian Mierzejewski: Cieszy zwycięstwo, bo gdybyśmy się męczyli i wygrali np. 1-0, moglibyśmy trochę się zdołować. A tak jesteśmy na tym samym poziomie, co po zwycięstwach nad Łotwą i Słowacją. Do meczu z Grecją zostało jeszcze sześć dni. Od poniedziałku rozpoczynamy bezpośredni etap przygotować. Trener Smuda powiedział, że codziennie będziemy oglądać urywki z ostatnich meczów Greków. Tak, aby każdy znał ten zespół na pamięć. Nasi trenerzy już rozszyfrowali Greków, ale my jeszcze tego nie oglądaliśmy.
Aby dodawać komentarze, musisz posiadać konto użytkownika
Zaloguj się











