Kosta Runjaić: Za nami ciężka bitwa
fot. Dziurek / Shutterstock.comLegia Warszawa awansowała do fazy grupowej Ligi Konferencji. Po zakończeniu spotkania głos zabrał trener "Wojskowych" Kosta Runjaić oraz zawodnicy.
W 4. rundzie kwalifikacji do Ligi Konferencji Legia Warszawa mierzyła się z FC Midtjylland. W pierwszym wyjazdowym pojedynku padł remis 3:3, ale w czwartek 31 sierpnia odbył się rewanż przy Łazienkowskiej, gdzie Wojskowi wygrali po rzutach karnych i dzięki temu awansowali do fazy grupowej tych rozgrywek.
- Za nami ciężka bitwa. Jestem szalenie zadowolony z tego, że ją wygraliśmy. Nie mam słów, żeby opisać ten mecz. Ogromny szacunek i uznanie dla mojej drużyny. To było kolejne show, które zakończyło się sukcesem. Będziemy grali w Europie! Jestem niezwykle dumny z drogi, którą przeszliśmy. To ogromne wydarzenie dla Legii, kibiców, ale i całej Warszawie. Będziemy starać się osiągać jak najlepsze wyniki w rozgrywkach grupowych. Rywale są nieistotni - powiedział Kosta Runjaić, cytowany przez "Legia.com".
- Od początku mieliśmy ogromną motywację. To był bardzo ciężki i twardy mecz. Koniec końców to my byliśmy lepsi. Emocje towarzyszyły nam do końca. Mieliśmy mentalność zwycięzców i oczywiście Kacpra Tobiasza w bramce. Kolejny raz pokazaliśmy, że rzuty karne są dla nas szczęśliwe. Ogromne podziękowania dla naszych kibiców. Fani pokazali niezwykłą energię, która niosła nas w tym meczu. Wygraliśmy wszyscy razem, jako Legia Warszawa! - dodał.
It was difficult game, respect @fcmidtjylland and good luck in the future 🫡 https://t.co/xuG9pQd4T6
— Legia Warszawa 🏆 (@LegiaWarszawa) August 31, 2023
- Nie zastanawiałem się nad potencjalnymi rywalami w grupie. Osiągnęliśmy nasz cel po ciężkiej i wyboistej drodze. Naprawdę – na ten moment to nie jest istotne - mówił.
- Odbudowa drużyny wymaga pasji i ogromnego nakładu pracy. Po poprzednich rozgrywkach wzbogaciliśmy się kilkoma nowymi piłkarzami, ale także pozostawiliśmy najważniejsze ogniwa. Po 14.miesiącach pracy w Legii wypracowaliśmy pewne schematy. Przywróciliśmy Legię na to miejsce, które jest jej należne. Teraz jednak koncentrujemy się na spotkaniu z Widzewem. Naszymi celami były: mistrzostwo Polski, Puchar Polski i awans do europejskich rozgrywek. Krok po kroku realizujemy kolejne cele, a to bardzo ważne. Nasza drużyna jest bardzo zbalansowana i nieprzewidywalna. Mamy pewnego rodzaju mentalność „odwracania wyników”. Pamiętajmy jednak, że nic w tym sezonie jeszcze nie osiągnęliśmy. Pozostajemy na naszej drodze, ale jeszcze jej nie zakończyliśmy - stwierdził.
- Piłka nożna jest nieprzewidywalna. Dzisiaj oglądaliśmy wyrównane spotkanie. Miałem dobre odczucie już po wczorajszej sesji treningowej. Drużyna już w hotelu była bardzo zmotywowana, ale też spokojna. Po pierwszych minutach spotkania czułem, że mecz skończy się happy endem. Uważam, że było to zwycięstwo zasłużone - powiedział.
- W meczu z Widzewem możemy spodziewać się rotacji w składzie. Mamy mało czasu do spotkania z Widzewem. Jestem jednak pewny, że moi piłkarze będą gotowi na niedzielę i ze wsparciem trybun osiągną dobry wynik - ocenił.
- Wiele meczów musiałem poprowadzić w swojej karierze, aby otrzymać taką szansę jak dzisiaj. To była także ogromna odpowiedzialność. To kamień milowy dla klubu w kwestii rozwoju drużyny. Dla mnie, jako trenera, to będzie nowe doświadczenie. Bardzo dziękuję, całemu mojemu sztabowi, który zasłużył, by być w tym miejscu, a także każdemu pracownikowi klubu. To krok naprzód, ale myślimy już o przyszłości. Dzisiaj wykonaliśmy pewne zadanie, natomiast od jutra myślimy tylko o starciu z Widzewem - zdradził.
- Sekretem jest energia i zgranie całej drużyny. Nie da się tak naprawdę wytrenować dobrze rzutów karnych. Bardzo często to loteria. Dochodzi presja, emocje, zmęczenie. Musisz utrzymać spokój, aby skutecznie wykończyć jedenastkę. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę prowadzić drużynę z takim charakterem - przyznał.
- Rywale strzelili gola po rykoszecie. Prócz tego stworzyli sobie 2-3 dobre sytuacje. Świetnie spisywał się dzisiaj Kacper Tobiasz. Słyszałem wiele komentarzy, że może nie jest w najlepszej formie. Dzisiaj pokazał, że jest bohaterem, a takie mecze mogą go pozytywnie nastrajać. Dbaliśmy o naszą taktykę, a także podstawy. Zbieraliśmy drugie piłki, dobrze ustawialiśmy się w obronie, nie popełnialiśmy wielu błędów. Warto także docenić Rafała Augustyniaka, który w pierwszej połowie nabawił się urazu. Nasz zawodnik wziął leki przeciwbólowe i dokończył to spotkanie. Szacunek za taką postawę. Gratuluję całej mojej drużynie - stwierdził.
- Myślimy o tym, co będzie dalej. Będziemy monitorować stan drużyny. Do meczu z Widzewem pozostały mniej niż 72 godziny. Oglądałem niedzielne spotkanie Midtjylland w lidze. Wiedziałem, czego mogę się spodziewać. Rywale aż tak mnie nie zaskoczyli. Zwróciłem jedynie uwagę, że przeciwnik mniej grał w pressingu. Czasami ciężko o wnioski na gorąco. Będę musiał to spotkanie obejrzeć jeszcze raz - zakończył.
Tomas Pekhart (środkowy napastnik Legii)
- Karne, dogrywka, emocje. Nie mam na takie coś nerwów (śmiech). Myślę jednak, że zasłużenie awansowaliśmy. Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz. Czułem w pierwszej połowie, że to może być nasze spotkanie. W pierwszej części gry graliśmy dobrze, jednak kreowaliśmy sobie mało sytuacji. Na początku drugiej odsłony strzeliliśmy ładnego gola, ale chwilę później straciliśmy pechową bramkę. Wszystko poukładało się tak, a nie inaczej. Wygrywamy karne i pokazujemy moc - przyznał Tomas Pekhart, cytowany przez "Legia.com".
- Dwa sezony temu sytuacja była zupełnie inna. Trener dużo z nami rozmawiał przed meczem. Ostatnie rozgrywki były już dobre, a teraz piszemy nowy rozdział. Mamy cele, które chcemy osiągnąć. Mecze pucharowe są zupełnie innego. Zespoły z Ekstraklasy często zamykają się na własnej połowie. Tutaj częściej musisz grać otwartą piłkę - dodał.
- Jeszcze niedawno byliśmy w bardzo ciężkiej sytuacji, ale wyszliśmy z tego. Drużyna jest świetnie zbudowana, jesteśmy mocni. Tworzymy kolektyw i to widać. Ja osobiście bardzo chciałem wrócić Legii miejsce jej należne - powiedział.
Kacper Tobiasz (bramkarz Legii)
- Emocje były praktycznie identyczne, jak po zdobyciu Pucharu Polski. Wynik ten sam, czyli 6:5 w karnych, chyba go lubimy. Jeżeli tak ma to wyglądać, to nie mam z tym najmniejszego problemu. Skandowanie mojego imienia i nazwiska przez Żyletę, jeszcze przed rzutami karnymi, ładowało pozytywną energią, ciarki przeszły po całym ciele. To kop motywacyjny, jakiego nie da nic innego. Trudno to opisać, to dla mnie ogromne przeżycie. Niezmiernie się cieszę, że walczyliśmy do końca i w ogóle mieliśmy na to siły, gdyż było to spotkanie nieustannej walki, fizyczności. Udało się zwyciężyć, z nie byle kim - przyznał Kacper Tobiasz, cytowany przez "Legia.com".
- Marzyłem o grze z "Wojskowymi" w europejskich pucharach. Nie będę narzekał, ale nie ukrywam, że chciałbym kiedyś wejść z Legią do Ligi Mistrzów. Nie jest to łatwe, najpierw trzeba zdobyć mistrzostwo. Nie pozostaje nic innego, jak osiągnąć to w tym sezonie - dodał.
Źródło: Legia.com
Aby dodawać komentarze, musisz posiadać konto użytkownika
Zaloguj się











