Marcin Cebula przed rewanżem z Karabachem. "Jakość drużyny jest naprawdę wysoka".
fot. Dziurek / Shutterstock.comZawodnik Rakowa Częstochowa Marcin Cebula w rozmowie z "Super Expressem" wypowiedział się na temat najbliższego meczu z Karabachem Agdam.
Raków Częstochowa znajduje się aktualnie w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Konferencji. W pierwszym meczu podopieczni Dawida Szwargi pokonali na własnym terenie ekipę Karabachu Agdam 3:2. Zespół mistrza Polski w środę 2 sierpnia rozegra w Azerbejdżanie rewanżowy mecz z tą samą drużyną.
- To silny rywal. Ale byliśmy raczej przygotowani na Karabach grający krótkimi podaniami, a oni poszli w długą piłkę. I, niestety, to przede wszystkim my napędzaliśmy przeciwników naszymi prostymi błędami. Tego musimy w rewanżu uniknąć. Jeśli je wyeliminujemy, myślę, że będzie dobrze w Baku - powiedział w rozmowie z "Super Expressem" Marcin Cebula, pomocnik Rakowa Częstochowa.
- Co do tej szybko pokazanej żółtej kartki: miałem w drugiej połowie sytuację stykową, którą mogłem przerwać faulem. Ale z tyłu głowy wyskoczyła myśl, że trzeba uważać (śmiech). A co do szukania bramki: wielką radość sprawił mi fakt, że po mojej akcji padł pierwszy gol dla nas – nawet jeśli był samobójczy. Fajnie byłoby oczywiście, gdyby mi coś wpadło w rewanżu, ale… to nie jest najważniejsze. Liczy się awans - dodał.
- Zawsze się mówi, że na początku meczu jest 0:0. Ale gdzieś z tyłu głowy będzie myśl o jednobramkowej zaliczce. Natomiast będziemy chcieli rywalom narzucić swój styl, cały czas iść do przodu - mówił.
- Nie miałem jeszcze okazji grać na takim stadionie. Nie było mnie też – akurat leczyłem kontuzję – w Pradze na meczu ze Slavią, gdzie, jak opowiadali chłopaki, atmosfera też była całkiem dobra... Cóż, trzeba się będzie wyłączyć i skupić wyłącznie na tym, co na murawie - stwierdził.
- Jakość drużyny jest naprawdę wysoka. Było to widać już w okresie przygotowawczym, widać i teraz – w meczach oficjalnych i w treningach. Możemy się cieszyć, że trafiają do nas tacy zawodnicy, jak na przykład Sonny Kittel - przyznał.
Źródło: sport.se.pl
Aby dodawać komentarze, musisz posiadać konto użytkownika
Zaloguj się











