Aktualności
Transmisje i meczeSkróty meczów

Oficjalnie: Wybrał grę w byłym klubie! Nie chciał milionów z Arabii Saudyjskiej

, , Konrad KoniecznyOficjalnie: Wybrał grę w byłym klubie! Nie chciał milionów z Arabii Saudyjskiejfot. @SevillaFC - Platforma X

Sergio Ramos wrócił na stare śmieci! Doświadczony środkowy obrońca został nowym zawodnikiem Sevilla FC. Klub wydał w tej sprawie oficjalny komunikat.

Od 8 lipca 2021 roku Sergio Ramos był zawodnikiem Paris Saint-Germain. Jego przygoda na Parc des Princes nie była udana. W koszulce "PSG" rozegrał 58 spotkań, strzelił 6 bramek i zanotował 1 asystę. Środkowy obrońca nie znajdował się w planach nowego trenera Luisa Enrique. Jak informowały media legendarny defensor miał bogatą ofertę z Arabii Saudyjskiej, ale zdecydował się na powrót do Hiszpanii, gdzie przywdział barwy Sevilli. To wielka sprawa dla samego Sergio Ramosa. Gwiazdor swoje pierwsze kroki w poważnej piłce stawiał właśnie w tym zespole.

- To bardzo wyjątkowy dzień, jeden z najwspanialszych w moim życiu, ponieważ powrót do domu jest bardzo satysfakcjonujący, jest wiele mieszanych uczuć, przyjaciele, zjazdy… To było bardzo wyjątkowe i jestem bardzo szczęśliwy, że mogę spełnić marzenie, wrócić do domu po 18 latach. To normalne, że potrzebuję więcej czasu, aby przetrawić smak, jakiego wymaga powrót do domu i postawienie stopy na tym stadionie. Na spotkanie z fanami nadszedł czas. Chcę jak najszybciej dołączyć do zespołu. To jest wyjątkowe dla mnie i dla całej mojej rodziny, a także fanów Sevilli - powiedział Sergio Ramos.

- Muszę podziękować prezydentowi, wiceprezydentowi, Víctorowi Orcie i tym, dzięki którym mogłem tu być i dobrze się bawić. Są rzeczy w życiu których nie da się kupić za pieniądze i gdy da się ponieść sercu, decyzja zawsze jest słuszna. Wiele może się zdarzyć, bo to sport, ale serce kazało mi wrócić do domu. Ojciec z dziadkiem zrobili ze mnie zawodnika Sevilli i za rękę zaprowadzili mnie na stadion. Oni spełnili moje marzenia. Widziałem swoje odzwierciedlenie w uczuciach związanych z Sevillą i chciałem być tutaj głównym aktorem. Nie chciałem zajść daleko, ponieważ był to dobry moment, aby przyjść z pomocą, chcąc pokazać i wnieść doświadczenie, budowę ciała i rzeczy, które zdobyłem przez całą moją karierę, w służbie zespołu mojej duszy - dodał.

- Nie mogę się doczekać dołączenia, a to, co wydarzyło się w przeszłości, powinno tam pozostać. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było przeproszenie każdego, kto poczuł się urażony tymi gestami. Jestem pełen pasji i tak to wyraziłem, ale przepraszam. Jesteśmy tą samą rodziną i bronimy tej samej tarczy. Nadszedł czas, aby wiosłować w tym samym kierunku i przychodzę, aby dodać i bronić tej tarczy, tak jak to robiłem, odkąd miałem osiem lat. Musiałem znowu poczuć i ponownie połączyć się z moimi ludźmi i domem. To był odpowiedni moment i myślę, że to będzie bardzo piękny, pełen emocji rok - skomentował.

- Myślałem o tym wiele lat. Minęło 18 lat, byłem bardzo młody i być może nie byłem jeszcze gotowy, aby powiedzieć prawdę o tym, jak to wszystko się wydarzyło. za dużo wytykam. Wracam do domu i jedyne, co się nie zmienia, to uczucia i serce. Jestem kibicem Sevilli od urodzenia i nie da się tego zmienić. Jak powiedziałem, przepraszam za błędy, które mogłem popełnić, wszyscy jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy. Ważne jest, aby się uczyć i je naprawiać. Zawsze mówiłem to jasno i musimy patrzeć w przyszłość. Nie pozostaje nam nic innego, jak założyć tę samą koszulkę i walczyć o to samo. Każdy, kto naprawdę mnie zna, chociaż ludzie mogą mieć inną perspektywę, wiedzą, że jestem przejrzysty i idę prosto. Czasami sprawiało mi to problemy, ale z biegiem czasu radzisz sobie z tym i uczysz się na swoich błędach, będąc sobą. Wracam tu dzisiaj i moje odczucia się nie zmieniły - stwierdził.

- Bardzo mnie wzrusza, gdy mówię o moim dziadku, ponieważ odszedł z płaczem, a my zawsze byliśmy fanami Sevilli. Ostatnie wspomnienie, jakie mam po nim, to to, że stąd wychodził, jak ludzie gwiżdżą na jego wnuka. To było trudne, nie sądzę, że na to zasługujemy. Nawet nie jako rodzina czy jako hobby, bo myślę, że zaszkodziło to wszystkim. Mógłbym wyjechać gdzie indziej lub kontynuować pracę w Paryżu, ale kiedy jesteś tak długo z dala od domu, widzisz, jak mijają lata i możliwości. Ja nie widziałem pomysłu kontynuowania kariery w Paryżu. Zawsze kierowało mną serce, a nie pieniądze. Nie było sensu jechać do Arabii, MLS czy gdziekolwiek indziej niż tutaj. Czekałem do końca, nawet ryzykując, że zostanę z niczym. To przyszło w 93. minucie, kiedy musiało nadejść, bo wierzę w przeznaczenie i energię. Kiedy się czegoś chce, poświęceń i nadziei, to zwykle się to udaje. Mój dziadek, Puerta... zasługuje, żeby usłyszeć moje imię skandowane z góry. Są rzeczy, których muszę doświadczyć i tylko Sevilla może im to zapewnić. Jeśli się mylę, umrę spokojnie, bo tak podyktowało mi serce. Ta rasa, czystość i uczciwość są gwarantowane. Wysiłek nie podlega negocjacjom i dopóki go dasz, reszta przyjdzie sam - przyznał.

- Lubię docierać do miejsc, w których jest źle. Każdy lubi grać w finale, a w Lidze Europy można tu uczyć. W zeszłym roku były delikatne momenty w pierwszej rundzie i ostatecznie ją wygrał. W takich momentach człowiek się zastanawia i wtedy chce się postawić nogę w błocie, żeby wyjść na szczyt. Lubię podejmować skomplikowane wyzwania. W trudnych momentach bardziej wartościowo jest wyjść. Bardziej cieszę się z trudnej sytuacji, rozwijam się w obliczu przeciwności losu i mogę występować nawet na wyższym poziomie niż wtedy, gdy wszystko jest pod kontrolą - ocenił.

- Bardzo miło wspominam to, co tu przeżyłem, mój debiut w Riazor, w którym zadebiutował także Bezares, mój dobry znajomy. Pierwszy gol przeciwko Nacional de Madeira po rzucie wolnym... Wygrałem mecze, które naznaczyły moje CV. Bardzo przykro mi było odchodzić, ale jeden w tym czasie jest młody, chce się rozwijać i zdobywać tytuły i cieszyłem się z każdego tytułu, jaki później zdobyła Sevilla. Real Madryt był dla mnie wyjątkową szansą i mogę powiedzieć, że wracam wygrywając wszystko i jestem dumny ze wszystkiego, co wygrała Sewilla. Przeżyłem tu wyjątkowe chwile, a kibice nie są numerem 12, tutaj jest to numer 10. Kiedy nosisz 10 w drużynie, dzieje się tak nie bez powodu, ponieważ łączy w sobie rzeczy, których nie da się określić słowami. Jedną z największych zalet tego stadionu są kibice. Każde dziecko, które przyjdzie i zaśpiewa hymn na początku. Przyjechałem z Madrytem i nawet jeśli na mnie gwizdali, włosy jeżyły mi się po hymnie. Dzięki takim rzeczom Sevilla wygrała tak wiele, nie umniejszając pracy wszystkich. Środowisko ma bardzo duży wpływ, ponieważ jest częścią dodatkowej presji, której nie ma, niezależnie od tego, jak bardzo inni tego chcą - zdradził.

Źródło: sevillafc.es

 

Zobacz również
Komentarze

Aby dodawać komentarze, musisz posiadać konto użytkownika